Waleria Maria Kałuska s. Berchmansa

Najbliższa rodzina

Rodzice

Rodzeństwo

ur. 25 listopada 1903 r. w Korolówce, zm. 3 października 1973 r. w Starej Wsi

Najstarsza z czworga rodzeństwa. Już od dzieciństwa pomagała rodzicom w pracach na roli i  w domu, a potem przy wychowywaniu młodszego rodzeństwa.

Rodzice liczyli na nią, toteż jej zamiar wstąpienia do Zgromadzenia napotkał z ich strony na sprzeciw. Gdy jednak córka, która z resztą była posłuszna i pobożna, nie dała się przekonać, wyrazili zgodę na jej wstąpienie.

W II roku nowicjatu s. Berchmansa była na placówce w Kańczudze i pomagała w kuchni, po I ślubach przez krótki czas prowadziła ochronkę w Prałkowcach, a następnie skierowano ją do Przemyśla na naukę. Pierwsze dwa kursy Seminarium Nauczycielskiego przerobiła prywatnie i na podstawie egzaminu wstępnego została przyjęta na kurs trzeci. Była zdolna, nauka przychodziła jej łatwo, toteż na świadectwie dojrzałości wszystkie stopnie miała bardzo dobre.

Przez pierwszy rok uczyła w Kątach (1929-1930), a następnie w Borzęcie (1930-1950). Zwolniona w 1950 roku z posady nauczycielskiej, wykonywała różne prace domowe.

W latach 1938-1939 i 1956-1962 w Borzęcie pełniła obowiązki przełożonej.

W pracy nauczycielskiej była sumienna, do lekcji przygotowywała się systematycznie, dzieciom stawiała wysokie wymagania, ale była sprawiedliwa.

S. Berchmansa była wątłego zdrowia i często musiała korzystać z „taryfy ulgowej”. Ze względu na schorzenie płuc została skierowana do Łętowni, gdzie przebywała 10 lat. Po wypadku, jakiemu uległa w Krakowie (na przystanku, przy którym stała, samochód najechał na słup i przygniótł siostrę), zdrowie siostry załamało się jeszcze bardziej. W ostatnim roku przebywała w Haczowie, a przed samą śmiercią, której przyczyną był udar mózgowy, w Starej Wsi.

Jako zakonnica, s. Berchmansa  wiernie wypełniała śluby i inne obowiązki. Prowadziła głębokie życie wewnętrzne, dużo się modliła. W kontaktach z innymi była naturalna, dobra i życzliwa. Była jedną z tych dusz, które cicho przechodzą  przez życie, nie zdziaławszy na pozór nic wielkiego.